FELIETONY-WYWIADY

WITAM PAŃSTWA NA MOJEJ STRONIE AUTORSKIEJ

      PIOTR JAROSZYŃSKI  

"Sic vive cum hominibus, tamquam deus videat; sic loquere cum deo, tamquam homines audiat" Seneka

Centrum Sztuki Współczesnej – Zamek Ujazdowski znów szokuje. Na debatę zaprasza skandalistę, który podarł Biblię. Kiedy minister kultury odwoła wreszcie szefa placówki?
 
Kierowana przez Fabio Cavallucciego instytucja tym razem organizuje paradebatę o wartości artystycznej prowokacji z udziałem m.in. Adama Darskiego „Nergala”.
 
Poziom i efekt zapowiadanej przez Centrum Sztuki Współczesnej – Zamek Ujazdowski na 12 grudnia br. dyskusji „Na czym polega wartość artystycznej prowokacji?” jest przewidywalny. Zwłaszcza że swoje poglądy przedstawiciele placówki ujawniają już w zaproszeniu na wydarzenie. Chcą rozmawiać o spalonej tęczy na pl. Zbawiciela, bluźnierczym filmie Jacka Markiewicza czy przerwanym (z powodu obscenicznych, obrazoburczych treści) spektaklu Jana Klaty w Teatrze Starym w Krakowie. Dla organizatorów zrozumiałe protesty społeczne to przykład „istnienia głębokiego antagonizmu w polskim społeczeństwie, wykraczającego dalece poza rozbieżności w upodobaniach estetycznych”. „Stajemy dziś wobec problemu: czy godzimy się, aby antagonizm ten eskalował na drodze aktów przemocy, politycznej cenzury, przy udziale policji i prokuratorów?” – czytamy w zaproszeniu.
 
Dalej organizatorzy stawiają pytania, a w istocie tezy suponujące ignorancję i brak wyrobienia osobom, które nie godzą się na znieważanie krzyża czy epatowanie wulgarnością i nazywanie tego sztuką. „Czy przyczyn takich wydarzeń można szukać w braku edukacji artystycznej i wynikającego z tego nierozumienia sztuki? Czy jest szansa na wypracowanie nowych modeli wzajemnej komunikacji? Co trzeba zmienić w systemie edukacji i w polu kultury? Jaka jest rola artystów w tym procesie? Na czym polega wartość przeprowadzanych przez nich prowokacji?” – „zastanawiają się” inicjatorzy debaty.
 
Co ciekawe, zaproszenie ilustruje zdjęcie z protestów społecznych związanych z prezentacją w muzeum filmu „Adoracja”, profanującego krzyż. Kto będzie rozwijał zasygnalizowane tezy? Sympatyzujące ze sobą grono: Adam „Nergal” Darski, Kamil Sipowicz i Magdalena Środa.
 
Ekspertów niepokoi kierunek, w którym Fabio Cavallucci prowadzi utrzymywaną z naszych podatków placówkę. – Tak zwani artyści występujący jako prowokatorzy są de facto sługami pewnej ideologii antychrześcijańskiej. Tylko dlatego, że ich „dzieła” mają charakter prowokacyjny i są skierowane przeciwko chrześcijaństwu, są nagłaśniane – ocenia prof. dr hab. Piotr Jaroszyński, kierownik Katedry Filozofii Kultury KUL i wykładowca w WSKSiM.
 
Jak dodaje, ideolodzy antychrześcijańscy często posługują się mało uzdolnionymi artystami, którzy w takiej współpracy widzą szansę na to, by poprzez skandal rozsławić swoje nazwisko i zarobić.
 
– Jeśli chodziłoby tylko i wyłącznie o sztukę i prowokację, to ci artyści powinni występować łącznie przeciwko wszystkim religiom, a zwłaszcza przeciwko religiom monoteistycznym. Widzimy jednak, że oni innych religii monoteistycznych unikają, boją się prowokacji. Chrześcijaństwo zaś atakuje się z całą furią. Właśnie dlatego te ich wszystkie deklaracje o wolności sztuki, o edukacji, o braku tolerancji są funta kłaków warte – podkreśla prof. Jaroszyński.
 
Jak zauważa prof. Piotr Jaroszyński, filozof kultury, proponowane przez CSW spotkanie to z pewnością nie debata, ale „monolog rozpisany na kilka głosów”, w którym wezmą udział osoby reprezentujące podobne poglądy. Po skandalu z filmem Markiewicza i wszczęciu śledztwa prokuratorskiego jest to także głos w obronie własnej sprawy.
 
Fałsz tez zawartych w zaproszeniu wystosowanym przez CSW obnaża dr Elżbieta Morawiec, teatrolog, krytyk sztuki. Jej zdaniem, sugerowanie, jakoby społeczeństwo było źle edukowane i nie pojmowało sztuki, jest nie na miejscu, bo to „dzieło” Markiewicza promowane przez CSW jest „tandetną prowokacją”.
 
– Zapewniam, że ta część społeczeństwa reprezentowana przez osoby protestujące przed CSW ma doskonale wyrobione poczucie smaku i estetyki. Edukować trzeba, ale tych „artystów” – zaznacza.
 
W jej ocenie, organizowanie debaty w zaproponowanym gronie to tylko kolejny test wytrzymałości odbiorców. Jak przypomniała, zaproszony do dyskusji „Nergal” został ostatecznie uniewinniony przez sąd „za czyn haniebny”: spalenie Biblii, rzucenie nią w publiczność i powiedzenie „żryjcie to g…”.
 
– Gdyby „Nergal” zrobił to samo ze świętą księgą Koranu, rzecz skończyłaby się inaczej. Jednak mając za sobą wyrok sądu, pan Darski może pozwolić sobie na wszystko, a pseudoesteci z chęcią go zaproszą, bo będzie serwował argumenty na ich rzecz. Tylko do czego chce się nas przekonać? – podnosi dr Morawiec.
 
W ocenie Andrzeja Jaworskiego, posła PiS, przewodniczącego Zespołu Parlamentarnego ds. Przeciwdziałania Ateizacji w Polsce, już sama forma zaproszenia na „debatę” pokazuje, że w Polsce całkiem nieźle ma się grupa ludzi, którzy ze sztuką nie mają nic wspólnego, a na skutek posiadanych znajomości, wpływów odgrywają rolę ekspertów.
 
– Nie jest tak, że każdy, kto atakuje Kościół, wartości chrześcijańskie będzie mógł bez żadnych konsekwencji posługiwać się mianem artysty, bo mam nadzieję, że nie pozwoli na to zdrowe społeczeństwo. Ufam także, że Naród nie pozwoli na to, by tego typu osoby czerpały z publicznych pieniędzy na swoje często obsceniczne formy ekspresji – zaznaczył.
 
Jak zapewnia Jaworski, podczas dzisiejszego posiedzenia sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu, na którym minister kultury ma się ustosunkować do działań kierownictwa CSW, które dopuściło do prezentacji filmu profanującego krzyż, posłowie będą też chcieli usłyszeć od Bogdana Zdrojewskiego wyjaśnienia, kto finansuje zapowiadaną debatę oraz jakie honoraria otrzymają uczestnicy tego wydarzenia.
 
Kto do wymiany
 
Poseł Anna Sobecka, członek komisji kultury, nie ma wątpliwości, że tego rodzaju debata z udziałem człowieka oskarżonego o publiczne palenie krzyży i darcie Biblii to chęć poniżenia katolików. W piśmie skierowanym do ministra Zdrojewskiego Sobecka domaga się, by ten odwołał dyrektora stołecznego CSW Fabio Cavallucciego. „W świetle skandalicznych działań władz Centrum Sztuki Współczesnej – Zamek Ujazdowski wymierzonych w wielomilionową rzeszę obywateli Polski brak takiej decyzji z Pana strony zostanie jednoznacznie odczytany jako przyzwolenie na tego typu działania i jednocześnie będzie sygnałem dla opinii publicznej, że w Polsce oficjalne czynniki państwowe popierają walkę z Bogiem i Kościołem katolickim” – napisała.
 
Także zdaniem posła Jaworskiego, zmiany w tej placówce są zasadne. – Minister kultury powinien natychmiast odwołać dyrekcję CSW, ponieważ te osoby nie tylko nie chcą zaprzestać łamania prawa, ale wręcz są z tego powodu dumne. Wszyscy zaś, którzy myślą inaczej, a jest ich większość, są uznawani za cenzorów czy państwo policyjne – zauważa. – Ta dyrekcja udowodniła, że nie powinna pełnić obecnych funkcji. Jestem też przekonany, że następca dwa razy się zastanowi, zanim podejmie się realizacji podobnych wydarzeń – dodaje parlamentarzysta.
 
Z kolei dr Morawiec uznała, że decyzje personalne ministra Zdrojewskiego powinny pójść znacznie dalej, obejmując także kuratora wystawy z udziałem bluźnierczego filmu. Jak dodaje, w razie podtrzymywania bierności ministra kultury cel może zostać osiągnięty tylko dzięki presji społecznej.
 
Marcin Austyn
 
Nasz Dziennik, Wtorek, 10 grudnia 2013, Nr 287 (4826)

HEADER 

mieczman
0 # mieczman 2013-12-10 23:54
A pożal boże minister już kombinuje gdzie tu urządzić kadish!? Bo tylko do tego został powołany! do niszczenia kultury narodowej!
Grazyna
0 # Grazyna 2013-12-10 17:18
Nawet za komuny nie było takiego świństwa.
AZdrojewski siedzi gdzieś w kącie

Our website is protected by DMC Firewall!