WARTO PRZEMYŚLEĆ...

WITAM PAŃSTWA NA MOJEJ STRONIE AUTORSKIEJ

      PIOTR JAROSZYŃSKI  

"Sic vive cum hominibus, tamquam deus videat; sic loquere cum deo, tamquam homines audiat" Seneka

Zygmunt Krasiński, fotografia portretowa Karola Beyera sprzed 1859 roku (Wikipedia)Zygmunt Krasiński, fotografia portretowa Karola Beyera sprzed 1859 roku (Wikipedia)

Co do nas dwa przypadki: albo Moskwa się utrzyma, jak jest, i zagarnie nas wszystkich; albo w niej buchnie społeczna rzeź, a wtedy ta rzeź spłynie i na nas jak niegdyś tatarskie pożogi i mordy – spłynie i narodowości sprzecznych nastąpi zlew szkaradny przez krew płynącą, przez tradycji wygubienie, przez zamieszanie, przez abominationem [obrzydzenie]; bo jako są zlewy miłosne i bratnie, bywają też zlewy diabelskie przez oszalenie mas.

Czuję i przeczuwam: w imieniu równości absolutnej idzie na świat niewola. W imieniu braterstwa narodów najokropniejsza walka Słowian z Giermanami – w imieniu wolności zagłada, Gengischana [Czyngis-chana] cieniom miła i lubieżna.

Fragment pochodzi z listu do Augusta Cieszkowskiego,
21 maja 1848 r.


Potrzeba było prawie 70 lat, by słowa Krasińskiego się sprawdziły, najpierw co do Rosji, gdzie wybuchła rewolucja, krwawa, bezwzględna, straszna: mordowano całe narody, całe warstwy społeczne, tysiącami zabijano duchownych, w powietrze wysadzano tysiące świątyń, grabiono i kradziono rozgrabione. A potem potrzeba było kolejnych dwudziestu lat, by Germanie rzucili się na Słowian. I znowu rzezie, potworne, przechodzące wszelką imaginację. Czy to nie jest cud, że Polacy mimo tylu ofiar i tak wielkich strat przetrwali? A przede wszystkim, że nie dali się porwać obłędowi azjatyckich okrucieństw?

Piotr Jaroszyński

Nasz Dziennik, Wtorek, 15 kwietnia 2014, Nr 88 (4930)

Our website is protected by DMC Firewall!