FELIETONY-WYWIADY

WITAM PAŃSTWA NA MOJEJ STRONIE AUTORSKIEJ

      PIOTR JAROSZYŃSKI  

"Sic vive cum hominibus, tamquam deus videat; sic loquere cum deo, tamquam homines audiat" Seneka

Józef Szaniawski odszedł za wcześnie. Nie tylko dlatego, że jeszcze przez wiele lat mógł cieszyć się życiem, ale również dlatego, że miał nam jeszcze tyle do powiedzenia i do napisania.
 
W ostatnich latach był niezwykle aktywny na polu naukowym, dydaktycznym, publicystycznym. Wydał kilka znakomitych książek i albumów, takich jak „Victoria polska” czy „Grunwald – pole chwały”, wykładał na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego, był profesorem w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej, brał udział w różnych kongresach, chętnie głosił prelekcje na spotkaniach otwartych przy różnych okazjach patriotyczno-religijnych.
 
A wreszcie pisał krótkie felietony w prawicowych periodykach, przede wszystkim zaś w „Naszym Dzienniku”. Pierwszy felieton na łamach „Naszego Dziennika” ukazał się 13 grudnia 2006 r., ostatni – 5 września 2012 r., a więc było to prawie 6 lat, które zaowocowały blisko 300 tekstami. Ich wybór złożył się na książkę „Czas historią pisany”.
 
Tylko prawda
 
Profesor Józef Szaniawski był z wykształcenia historykiem. Dziedzina to niezwykle ważna, choć wiadomo, że różnie może być uprawiana i przedstawiana. W czasach PRL wykładana była zgodnie z ideologią marksistowsko-sowiecką, a choć po roku 1989 ideologia ta upadła, a oficjalna cenzura znikła, to pojawiła się nowa ideologia i nowa cenzura pod postacią poprawności politycznej.
 
W obu wypadkach ton najczęściej nadawali (i nadają!) państwowi historycy, którzy starają się dopasować swoje poglądy i dobierać fakty (lub je opuszczać) tak, aby były zgodne z zamówieniem politycznym. W efekcie historia, jedna z podstawowych dziedzin humanistyki w wymiarze ogólnoludzkim i narodowym, zostaje oderwana od prawdy i przestaje pełnić rolę wychowawczą, tak jak to miało miejsce w tradycji klasycznej (historia jest nauczycielką życia). Profesor Szaniawski nie zamierzał pisać ad usum Delphini. Historia w powiązaniu z patriotyzmem stała się pasją jego życia. Bo pisał z pasją, ale rzetelnie.
 
Publicystyka Szaniawskiego jest niezwykle interesująca, a z upływem czasu nabiera nowego smaku, ponieważ ówczesny czas teraźniejszy jest już dziś przeszłością.
 
Dla Autora wydarzenia bieżące lub rocznice były okazją do tego, aby odsłonić jakieś zapomniane lub wręcz nieznane szczegóły czy konteksty, a następnie szukać paraleli w przeszłości. W ten sposób dawne dzieje wkraczały do teraźniejszości, a sama teraźniejszość stawała się powoli przeszłością. Wszystko razem składało się na tak ważną pamięć, bez której nie ma ani mądrości, ani Narodu.
 
Wciąż aktualne
 
Józef Szaniawski ze szczególnym pietyzmem przypominał Polakom dzieje ich własnej Ojczyzny przez pryzmat doniosłych wydarzeń, które powinni znać, zwłaszcza gdy chodzi o wielkie zagrożenia, wielkie porażki, ale i wielkie, chlubne zwycięstwa.
 
Jako historyk dokładnie widział skalę manipulowania przy polskiej historii i tragiczną w skutkach niewiedzę, która z powodu antypolskiej polityki edukacyjnej rządu odbierała zwłaszcza młodym pokoleniom szansę na poznanie własnych dziejów. A znajomość tych dziejów, prawdziwa i dogłębna, jest warunkiem sine qua non bycia Polakiem i przetrwania Polski jako państwa niepodległego.
 
Nie jest to jednak jedyny warunek. Drugi to poznanie dziejów naszych sąsiadów, którzy niejednokrotnie na nas napadali, siejąc śmierć i zniszczenie, odbierając wolność naszym przodkom i suwerenność naszej Ojczyźnie. Mimo zmiany form i rekwizytów, języka i haseł, zagrożenia dla Polski i polskości ciągle istnieją, trzeba tylko czytać inteligentnie historię, by rozumieć, uczyć się, wyciągać wnioski i działać, póki jest na to jeszcze czas.
 
Szaniawski, ostatni więzień PRL, nie tylko poznał grozę totalitarnego komunizmu, ale i jej doświadczył na sobie. Potrafił czytać dalekosiężną politykę zarówno Niemiec, jak i postsowieckiej Rosji w nowym układzie politycznym Europy i świata. Wskazywał na płycizny, błędy i krótkowzroczność polityki polskiej. Nic więc dziwnego, że nie był ulubieńcem nowych salonów, które dążą do tego, by Polacy stracili swoją tożsamość, a wraz z nią i niepodległość.
 
Bez historii nie ma Polski. Historii musimy się uczyć. Tę edukacyjną lukę znakomicie wypełniają krótkie, ale jakże ciekawe i trafne felietony Józefa Szaniawskiego. W pigułce, dzięki wartkiej narracji, poznać możemy to, co dla nas istotne, co ciągle jest aktualne, co pokazuje nasze słabości, ale i naszą siłę. Felietony te nic nie straciły na swojej aktualności, czyta się je jednym tchem, chciałoby się, by było ich więcej. Dlatego czytając ostatni, czujemy niedosyt, zwłaszcza że niejednemu czytelnikowi łza zakręci się w oku. Drogi Profesorze, dziękujemy!
 
Piotr Jaroszyński

Nasz Dziennik, Piątek, 13 września 2013 (02:04)

DMC Firewall is developed by Dean Marshall Consultancy Ltd