FELIETONY-WYWIADY

WITAM PAŃSTWA NA MOJEJ STRONIE AUTORSKIEJ

      PIOTR JAROSZYŃSKI  

"Sic vive cum hominibus, tamquam deus videat; sic loquere cum deo, tamquam homines audiat" Seneka


Istotnym elementem walki politycznej jest walka na słowa (gr. logos - słowo, machia - walka).
Wykorzystuje się w niej nie tylko słuszne zarzuty i właściwe określenia, ale również argumenty pozorne i słowa z podmienionymi znaczeniami. Te ostatnie, wskutek medialnego powielania i nagłaśniania, stają się potężnym ciosem w świadomość i podświadomość milionowych rzesz, które często nie ze złej woli ulegają jednak presji wyrafinowanej propagandy. Warto być wykształconym choćby po to, żeby nie dać sobie wmówić nieprawdy i manipulacji, do których rozpoznania potrzebna jest wiedza.

Szczególnym przedmiotem ataków są środowiska związane z tradycją polską, na którą składa się miłość ojczyzny i wierność religii. Wśród najczęściej powtarzających się epitetów a wręcz kalumnii, czyli określeń mających na celu popsucie komuś dobrej opinii, są następujące: Polacy to nacjonaliści, fundamentaliści, szowiniści, ksenofobi, antysemici. Wiele lewicowych i libertyńskich mediów aż dygocze na samą myśl o Polsce, w której obowiązywałyby sprawdzone zasady moralne, ludzie odnosiliby się do siebie z szacunkiem, a władza byłaby uczciwa. Ktokolwiek próbuje przywracać prawdziwy sens polskiego ethosu, natychmiast spotyka się z przedziwną wrogością, wyrażaną przy pomocy słów. I niestety, choć jest to trudne do uwierzenia, wielu naszych rodaków ulega wpływowi antypolskiej propagandy. Dlaczego? Powód jest prostszy niż to mogłoby się wydawać. Owe kalumnie to słowa, które występują w języku polskim, ale są to słowa pochodzenia obcego, których prawdziwe znaczenie jest dla większości Polaków niezrozumiale.

Przeciętny odbiorca libertyńskich mediów wie, że słowa takie jak: fundamentalista, nacjonalista, szowinista, znaczą coś bardzo złego, zwłaszcza gdy wyjdą spod pióra znanego autorytetu (moralnego?), ale o co naprawdę chodzi, tego masowy odbiorca raczej nie rozumie. Dlatego warto mimo wszystko wytłumaczyć choćby poprawne znaczenie tych słów, aby przynajmniej ludzie dobrej woli nie ulegali tak łatwo nieżyczliwej nam propagandzie.

Większość wymienionych słów pochodzi z greki lub łaciny. Słowo „nacjonalista" pochodzi od słowa natio, które oznacza naród. A więc nacjonalista to narodowiec. Miłość do własnego narodu nie jest niczym złym, a nawet w tradycji zachodniej uznawana była za powinność. Miłość ta może być jednak czymś złym, jeśli ktoś uważa, że tylko jego naród jest coś warty, a resztą pogardza. Współcześnie znaczenie słowa „nacjonalizm" poszło w tym drugim kierunku. Powstaje pytanie: Czy dziś Polacy uważają, że są jedynym narodem na świecie, wywyższonym ponad inne narody? Nic podobnego, raczej cierpią na kompleks niższości. Polacy nie są więc nacjonalistami.

Słowo „fundamentalizm", choć pochodzi od łacińskiego słowa fundamentum (podstawa), to jednak powstało dopiero z początkiem XX wieku. W tym czasie niektóre nurty protestanckie przeciwstawiając się zwłaszcza ewolucjonizmowi Darwina nawoływały, aby ludzie wierzący bronili kreacjonizmu i byli wierni Biblii. I to byli właśnie fundamentaliści, którzy dostrzegali, jak groźne może być nadużycie naukowych hipotez w walce z religią.

W szerszym znaczeniu fundamentalizm oznacza typ cywilizacji, w której całe życie rodzinne, społeczne, polityczne ma być w najdrobniejszych szczegółach zorganizowane wedle przepisów zawartych w Pismach uznanych za święte. Polacy ani w jednym, ani w drugim sensie nie są fundamentalistami, ani nie walczą z Darwinem, ani nie szukają w Piśmie Świętym porad, jak należy siadać przy stole. Pragną natomiast, aby instytucjonalnie nie atakowano Kościoła Katolickiego, a życie publiczne było podporządkowane zasadom moralnym.

Słowo „szowinizm" pochodzi z francuskiego (chauvinisme, imię własne Chauvin) i ma podobne znaczenie jak stare greckie słowo „ksenofobia". Ksenos to obcy, a fobos to strach, a więc szowinizm i ksenofobia to strach przed obcymi. Polacy są z natury otwarci i gościnni, w dziejach grzeszyli raczej niezwykłą otwartością, wskutek czego Rzeczpospolita była państwem i domem dla bardzo wielu narodów i wyznań. Strach przed obcymi zajrzał w oczy Polakom, gdy państwo ich zostało rozebrane właśnie przez obcych, którzy pozbawiali naszych praojców ziemi, własności, zdrowia i życia. Doświadczenia rozbiorów, okupacji sowieckiej i niemieckiej pokazały, że obcy może być wrogiem, a nie gościem, i dlatego trzeba być ostrożnym. Nie chodzi o to, żeby żywić nienawiść do obcych, bo są obcymi, lecz chodzi o zabezpieczenie praw własnego narodu, któremu obcy mogą zagrażać. W tym sensie za mało jest w nas tej ostrożności, jesteśmy ciągle zbyt naiwni i zbyt ufni. Obcy, którzy spokojnie robią na nas interesy, w dalszym ciągu nam imponują, jakby to były jakieś mityczne postacie z legend zachodu, a często są to zwykli, pozbawieni zasad moralnych geszefciarze.

Poprawnym słowem, które oddaje właściwie pojętą miłość do ojczyzny - zachowując prawa innych narodów do miłowania ich ojczyzn - przez co wyraża się również nasz do nich szacunek, jest słowo „patriotyzm". Patriotyzm jest cnotą, jego brak jest wadą i grzechem. Nikt nie może nam odebrać prawa do miłowania naszej ojczyzny i narodu, który od wieków, z tą ojczyzną jest związany. Trzeba tylko rozumieć słowa i mieć duszę otwartą na piękno.

Piotr Jaroszyński
"Nie tracić nadziei!"

Our website is protected by DMC Firewall!