FELIETONY-WYWIADY

WITAM PAŃSTWA NA MOJEJ STRONIE AUTORSKIEJ

      PIOTR JAROSZYŃSKI  

"Sic vive cum hominibus, tamquam deus videat; sic loquere cum deo, tamquam homines audiat" Seneka

Wspólne pasje wzmacniają więzi rodzinne. Tu: Trzypokoleniowa muzykująca rodzina Sachoniów z LidyWspólne pasje wzmacniają więzi rodzinne. Tu: Trzypokoleniowa muzykująca rodzina Sachoniów z Lidy
Pokrewieństwo tworzy ramy życzliwości, ale to za mało, aby powstał głębszy kontakt między członkami rodziny, aby zrodziła się wzajemna miłość i przyjaźń. Te ostatnie wymagają wielu zabiegów i są owocem kultury. Życzliwość natomiast pojawia się w sposób naturalny. Nic więc dziwnego, że tam, gdzie zaniedbano wspólne spotkania, rozmowy, listy, rodzinne relacje ulegają osłabieniu, aż w końcu ludzie pod względem krwi sobie bliscy, nawet bracia i siostry, stają się sobie obcy.
 
Natura jest tylko pewnym zadatkiem, który trzeba rozwijać i pielęgnować, takim zadatkiem jest właśnie pokrewieństwo. Bez kultury nie będzie życia rodzinnego.
 
Rodzina musi znaleźć czas, aby ze sobą przebywać, nie tylko z uwagi na podział pracy, ale również spędzanie wolnego czasu, aktywnie i z sensem. Taką formą integrującą rodzinę była dawniej wspólna lektura interesujących tekstów. W jednym z pamiętników czytamy:
– Ażeby w godzinie, wolnej od nauk, synowie nie próżnowali, ojciec zatrudnienia między nimi podzielił: młodszy powinien czuwać nad domową biblioteką, nad wszelkiego rodzaju papierami, księgami, ażeby były w porządku utrzymywane, rodzicom co wieczora głośno w sali gazety, pamiętniki, dzienniki, pisma peryodyczne i celniejszych autorów dzieła wierszem i prozą odczytywać, albo o nowych w chemii i fizyce, botanice i innych kursach, wynalazkach rozprawiać, lub po kartach geograficznych miast, w gazetach odczytanych, wyszukiwać.
 
Możemy sobie wyobrazić, jak to zbierano się razem w saloniku, wieczorem, po pracy, rodzice z dziećmi. Ustawał szum rozmów i mały chłopiec rozpoczynał czytanie. Czytając na głos uczył się nie tylko czytać, ale i mówić, poznawał akcenty, intonację i frazę, poznawał nowe wyrazy, których nie rozumiał, poznawał dzieje i światy, których nie widział. Tak było każdego wieczora. Biblioteka zaś musiała być, i owszem, pokaźna, by było z czego wybierać.
 
A co robił najstarszy z braci? Miał «dozór nad stajnią». Nie była to jednak zwykła stajnia, bo znajdowały się w niej niezwykłe skarby. Jak Etruskowie i Rzymianie mieli zwyczaj ustawiania w domach popiersi swoich przodków, tak tu «... cały kawalerzysty uniform wojskowy ojca, jeszcze z czasów Kościuszki, pod Wilnem [...] używany spoczywał; tam też uzbrojenie dziada, nieprzyjaciela króla Stanisława, pradziada stronnika Leszczyńskiego, nadpradziada, wspólnika wyprawy Jana III Sobieskiego pod Wiedniem, szczątki uzbrojenia tamtoczesnych spoczywały; nad garderobą własną, braci, ojca i liberyą służących». Takie pamiątki po przodkach biorących udział w ważnych wydarzeniach historycznych były żywym znakiem ciągłości nie tylko pokoleń, ale ojczyzny i jej ideałów. Dzieci uczyły się miłości do Polski poprzez przykład własnej rodziny.
 
Rodzice muszą być świadomi, jak ważną rolę odgrywa wykształcenie. Trzeba dzieci nie tylko nauczyć czytać, nie tylko pokazać im odniesienie do wspólnej przeszłości, ale również otworzyć na przyszłość. A do tego potrzebne jest wykształcenie. Ojciec autora pamiętnika tak mówił: «Jestem szlachcic ubogi. [...] Mamy czterech synów; dla tych wszystko, co mam, poświęcę, ażeby dać, jak można, najprzyzwoitszą edukacją, a oni na świecie chleba poszukają». I dodawał: «... wolne chwile na kształcenie umysłów mych synów rad poświęcać, pracuję z nimi wspólnie we wszystkich, jakie posiadam, naukach».
 
Spytajmy, w ilu polskich domach znajdziemy pamiątki rodzinne, sięgające kilku pokoleń? W ilu polskich domach dzieci czytają rodzicom i rodzeństwu na głos fragmenty arcydzieł polskiej poezji i prozy? W ilu domach rodzice poświęcają swój wolny czas, aby przekazać jak najwięcej nauki i wychowania swojemu potomstwu? Kto wreszcie stara się zaszczepić najpiękniejsze polskie ideały? W których domach dba się o czystość i piękno mowy ojczystej? Czyż więc można się dziwić, że przy takich zaniedbaniach nasze rodziny łatwo się rozpadają, tracą kontakt i głębszą więź. Nie, rodzinność trzeba budować w oparciu o sprawdzone wzorce kultury ojczystej, a to wymaga systematycznego wysiłku, dalekosiężnej myśli i trwałej miłości. Pokrewieństwo samo z siebie niewiele zbuduje, pokolenia się rozsypią, bez śladu.
 
Dom autora przytaczanych pamiętników był skromny, a nawet biedny, ale przepojony tradycją i wspólnymi ideałami. Taki to dom wydał największego polskiego poetę, Adama Mickiewicza. On to bowiem był tym chłopcem, który wieczorami czytywał na głos rodzicom i braciom. O jego wykształcenie i pozostałych braci troszczył się pan Mikołaj Mickiewicz. To był dom, który pozostał we wspomnieniach najstarszego z braci, Franciszka. Z nim też Adam przez całe życia miał najbliższy kontakt, choć ze zrozumiałych względów (rozbiory, prześladowania) rzadko się widywali.
 
W jednym z listów Adam pisał do Franciszka: «Mam nieraz pociechę myśląc o tym, że my bracia, choć tak mało stosunków mamy z sobą, a jednak pewni jesteśmy nawzajem jedni drugich, i wiem, że ty nie wątpisz na chwilę, że w każdym zdarzeniu i mnie, i Aleksandra, i Jerzego (jeśli on żyje) znajdziesz tak przywiązanym bratem, jakim znałeś nas w domu. Jest to rzadka na ziemi pociecha, duszami przynajmniej być w zgodzie i blisko, jeśli na ziemi niczym sobie pomagać nie możemy» (22.01.1847).
 
Rodzinie musi przyświecać ten właśnie ideał: «duszami być w zgodzie». Wówczas pokrewieństwo zamienia się w miłość i przyjaźń, w to co najcenniejsze i najpiękniejsze, i jakże potrzebne, aby godnie oraz szlachetnie żyć.
 
Piotr Jaroszyński
Magazyn Polski, Nr 12 (120) Grudzień 2015
 
 

Our website is protected by DMC Firewall!