WARTO PRZEMYŚLEĆ...

WITAM PAŃSTWA NA MOJEJ STRONIE AUTORSKIEJ

      PIOTR JAROSZYŃSKI  

"Sic vive cum hominibus, tamquam deus videat; sic loquere cum deo, tamquam homines audiat" Seneka

G. K. Chesterton przy pracy (Wikipedia)G. K. Chesterton przy pracy (Wikipedia)

Niedawno czytałem naukowe opracowanie na temat prehistorycznego plemienia, zaczynające się od pełnych przekonania słów: „Nie nosili żadnego odzienia”. Zapewne nawet jeden na stu czytelników nie zadał sobie w tym momencie pytania, skąd mielibyśmy wiedzieć, czy ludzie, po których zostało kilka odłamków kości i kamienia, nosili odzienie czy też nie. Niewątpliwie spodziewano się znaleźć, oprócz kamiennego toporka, także kamienny kapelusz. Najwyraźniej przewidywano odkrycie pary spodni z materii tak samo niezniszczalnej jak odwieczna skała. Dla osób o mniej popędliwym charakterze będzie oczywiste, że ludzie noszący proste czy też bogato zdobione okrycia nie zostawiliby po sobie więcej śladów niż członkowie owego plemienia. Gdyby na przykład tworzono wówczas coraz bardziej wymyślne plecionki z sitowia i trawy, nie zyskałyby one przez to na trwałości. Można sobie wyobrazić cywilizację, która przypadkiem wyspecjalizowała się w rzeczach nietrwałych jak tkactwo czy haft, a nie w rzeczach trwałych jak rzeźba czy architektura. W historii było wiele przykładów takich wyspecjalizowanych społeczeństw. Człowiek przyszłości, natrafiwszy na resztki naszych maszyn fabrycznych, mógłby uczciwie stwierdzić, że z dostępnych materiałów znaliśmy jedynie żelazo, i ogłosić jako fakt, że właściciel i dyrektor fabryki bez wątpienia chodzili nago, chyba że nosili spodnie i kapelusze z żelaza.

Fragment pochodzi z: „Wiekuisty człowiek”


W walce o wmówienie współczesnemu człowiekowi, że jego praprzodek był małpą, sięga się po różne argumenty. Jedne są z pogranicza filmowych kreskówek, gdzie drogą animacji bardzo sugestywnie kreuje się obraz i zachowanie człowieka pierwotnego; inne z pogranicza nauki, gdy odnajdując bardzo fragmentaryczne ludzkie szczątki, dopisuje się dowolnie resztę, resztę to znaczy wszystkie tkanki miękkie, które przecież nie miały prawa przetrwać. Ale okazuje się, że tą resztą może być też ubranie, a raczej jego brak. Wtedy to już jest nie tyle bajka, co komedia. Oczywiście, tym śmieszniejsza, że opowiadana poważnie w majestacie nauki.

Piotr Jaroszyński

Nasz Dziennik, Czwartek, 26 czerwca 2014, Nr 146 (4988)

Our website is protected by DMC Firewall!