Felietony-wywiady

Pisarz Joseph Conrad KorzeniowskiPisarz Joseph Conrad KorzeniowskiTalenty same nie rosną, a na pewno nie dojrzeją do pełni swych możliwości. Talenty muszą być pielęgnowane i uprawiane. Wtedy dopiero zadziwić mogą świat.

W przypadku talentów literackich, których glebą jest słowo, wyjątkową rolę odgrywa kultura słowa domowego. Przecież to właśnie dom jest tą najważniejszą przestrzenią, w której padają słowa, jakie dziecko słyszy przez pierwsze lata swojego życia. Te słowa pozostaną w nim na zawsze jako wzory i drogowskazy, ponieważ są to słowa pochodzące od osób najbliższych.

Ale nie idzie tu tylko o same słowa jak „mama” czy „tata”. Sprawa jest głębsza, idzie o słowa, które budują zręby naszej kultury słowa, a więc obejmują z jednej strony właściwy sposób wymawiania, z drugiej zaś udrażniają nasze myślenie. Więcej, wyrabiają smak artystyczny i otwierają pole dla twórczości. Z takim zamysłem dom powinien otwierać przed dzieckiem skarby, jakie niesie ze sobą słowo.

Ktoś powie, że jest to rzecz nierealna, wymyślona, sztuczna. Przecież współczesne dzieci gros czasu spędzają przed ekranem albo telewizora, albo komputera czy smartfona, które do nich mówią zamiast rodziców. To prawda, że wielu rodziców kompletnie nie zdaje sobie sprawy z zakresu swej odpowiedzialności i ze skutków własnych zaniedbań. Dopiero, gdy dziecko ma pięć lat i nie mówi albo mówi z trudnością, zaczyna się paniczne szukanie lekarza, żeby coś z tym zrobił. A co zrobi lekarz? Niewiele, gdy czas na stymulację mowy już minął. Ani telewizor, ani komputer nie stymulują do mówienia, natomiast absorbując wzrok za pomocą migających obrazków, skutecznie blokują rozwój umiejętności werbalizowania myśli. Takie to są skutki zauroczenia techniką, która podawana w nieodpowiednim czasie i w niewłaściwych dawkach działa jak trucizna.

Z jakąż więc rozkoszą wracamy do polskich domów, w których królował polski język i to na najwyższym poziomie. W podglebiu takiego języka mogły rozwijać się talenty, mogły zajaśnieć wielkości. Patrząc na dzisiejszych rodziców, a zwłaszcza ojców, nie chce się wierzyć, by słyszeli kiedykolwiek o tym, jak ważną rolę odgrywała troska ojców o język swoich pociech. A przecież wiemy, ile wysiłku wkładał Apollo Nałęcz Korzeniowski, by wyrobić w małym Konradzie, a późniejszym wielkim pisarzu angielskim, smak dla wysokiej kultury słowa. Stąd czytał mu nie tylko teksty oryginalnie napisane po polsku, ale i swoje tłumaczenia arcydzieł francuskich i angielskich.

Maria KonopnickaMaria KonopnickaPodobną rolę w rozwoju talentu pisarskiego odegrał ojciec naszej poetki narodowej, pan Józef Wasiłowski, który nie był zawodowym literatem, lecz obrońcą Prokuratorii Generalnej i patronem Trybunału Cywilnego I instancji guberni augustowskiej. A jednak ten prawnik miał niezwykłą pasję literacką, która objawiała się w sztuce tłumaczenia. Małej córce czytywał „własne swoje przekłady Psalmów albo tłumaczenia z Pascala [...] lub wykładał z cierpliwością nieporównaną greckich i łacińskich autorów i dobrze ją z Cyceronem i Salustiuszem zapoznał”. Zatrzymajmy się na chwilę: pan Józef tłumaczył z łaciny, z francuskiego, z greki i to dzieła najwyższych lotów, a więc i najtrudniejsze. A efekt? Takie dzieła mają to do siebie, że rozbudzają wrażliwość i przyczyniają się do dużej bystrości umysłowej, a na dalszą metę do pragnienia, wręcz żądzy zdobywania wiedzy. Wtedy też nauka nie jest katorgą ani karą za grzechy, ale radością i światłem. Umysł, który został uwolniony dzięki arcydziełom, grece i łacinie, jest nastawiony na ciągłe szukanie prawdy, nie zadowala się byle czym, a potrafi wyrazić wszystko, choć formy wyrazu mogą być różne. Jeden zostanie naukowcem, a drugi poetą, ale jeden i drugi wyrastać będzie z tego samego korzenia kultury klasycznej, która przynosi zdrowe owoce.

Kim była owa dziewczynka, która wcześnie osierocona przez matkę, otrzymywała tak świetną edukację domową? To nasz kobiecy narodowy wieszcz, Maria Konopnicka. Ona właśnie uczyła się języka na Cyceronie i Salustiuszu, na Psalmach i Pascalu, i przypuszczalnie na wielu innych mistrzach słowa i myśli (M. Szypowska, Konopnicka jakiej nie znamy, 1963, s. 33). Ta nauka nie poszła w las, raczej wybujała lasem, łąką i niebem, by przeniknąć do duszy narodu, osadzić go na jego ziemi, przywiązać do jego przodków i rosnąć z mocą dębów.

Opuszczona młodzież

Przyjście dziecka na świat to wielka radość dla rodziców i rodziny. Czułość i miłość pojawiają się w sposób całkiem naturalny, promienieją na zewnątrz jako wyraz szczęścia. Gestom i uśmiechom nie ma końca. Ale gdy dziecko rośnie, radość nie jest już tak ciągła, pojawiają się problemy, wyzwania, nowe obowiązki i, niestety, zaniedbania. Bo młodość na zewnątrz wygląda pięknie, jak wiosenna łąka, ale wewnątrz, co dzieje się wewnątrz tej młodej duszy, która dopiero szuka swojej drogi życia?

Jakże często nasza młodzież jest pozostawiona sama sobie, opuszczona przez rodziców, rodzinę i szkołę. Nie dlatego, że młodzi ludzie są odizolowani od świata, ale dlatego, że nikogo nie interesuje stan ich duszy, tej duszy, która przechodzi fazy głębokich zmian, wręcz tąpnięć nie tylko biologicznych, ale też psychicznych i intelektualnych. I właśnie w takich chwilach młody człowiek potrzebuje jak tlenu kontaktu z tymi, którzy potrafiliby go zrozumieć i pomóc, ale w sposób subtelny, wznieść się wyżej. Gdy takiego środowiska brak, zaczynając od rodziców, którzy ciągle są zajęci, i dziadków, którzy mają swoje choroby na głowie, aż po nauczycieli, którzy muszą wyrabiać ministerialne normy – młody człowiek zaczyna odczuwać wokół siebie kosmiczną wręcz pustkę. Jest sam.

Oczywiście ta samotność jest ukryta, bo na zewnątrz nadal spotykamy grupy roześmianej młodzieży, wiosna trwa, młodość jest towarzyska. Jednak, gdy przyjrzymy się bliżej, to widzimy nerwowo wypalane papierosy, by zabić stres, słuchawki w uszach, by oderwać się od świata, nieustanne pikanie w komórkę, żeby wysłać setnego esemesa o jakiejkolwiek treści do kogokolwiek, odruchowe przekleństwa, a na facebookach konkurs zdjęć, kto najlepiej imprezuje, co ujawnić ma stan zamroczenia. Ale dorośli tej drugiej strony już nie widzą, nie chcą widzieć, wolą żyć z obrazem swoich pociech tak, jakby to były aniołki, które kroczą przez życie normalnie, zgodnie z programem wyznaczonym przez naturę. Tak jednak nie jest. Gdy Za tym idzie utrata ideałów i lekceważący stosunek do tych, którzy osiągnęli wyższy poziom wiedzy i kultury, zwłaszcza gdy nie jest on wymierny finansowo. W skali całego społeczeństwa oznacza to załamanie się wspólnoty narodowej (bo tej nie ma bez elit) na rzecz zbiorowiska pracowników do wynajęcia, najchętniej przez obcych.

Drugi, to pogląd na rodzinę i małżeństwo. Coraz częściej za normalny uznaje się z jednej strotak strasznie doświadczane przez własnych rodziców, zapatrywać się będzie na wartości moralne, z jakim nastawieniem patrzeć będzie w przyszłość? Człowiek boi się na te pytania odpowiadać, ponieważ domyśla się, że odpowiedź jest przerażająca.

Podczas spotkania uczniów Polskiej Szkoły Społecznej im. Króla Stefana Batorego z polskim pisarzem Grzegorzem Kasdepke w Grodnie (Fot. Irena Waluś Magazyn Polski)Podczas spotkania uczniów Polskiej Szkoły Społecznej im. Króla Stefana Batorego z polskim pisarzem Grzegorzem Kasdepke w Grodnie (Fot. Irena Waluś Magazyn Polski)Nasza młodzież jest coraz częściej opuszczana przez dorosłych, jest właściwie porzucona. Jeżeli obserwujemy jakieś naganne zachowania wśród młodzieży, to musimy pamiętać, że zasadniczą odpowiedzialność ponoszą właśnie dorośli, swoim złym przykładem, brakiem wyobraźni, krótkowzrocznością, brakiem choćby próby nawiązania kontaktu z młodym człowiekiem, ale w odpowiedni sposób i w odpowiednim czasie. Młodzież ma wielki potencjał, ale sama nie dojrzeje. Za to ostatnie odpowiedzialni są dorośli. Nie może być nic ważniejszego dla dorosłych niż pomóc młodemu człowiekowi w rozwoju, by kroczył właściwą drogą. Nie ma w życiu nic ważniejszego! Oby dorośli wreszcie to zrozumieli.

Powrót pamięci

Rozwój nauki i techniki nie oznacza automatycznego postępu w każdej dziedzinie naszego życia. Ot, choćby dzięki temu, że za sprawą Internetu czy telewizji możemy zajrzeć do każdego zakątka świata, to nie marzymy o własnych podróżach, skoro za darmo jednym kliknięciem myszki lub pilota możemy w sekundę z Australii przenieść się na Grenlandię.

Przykłady takie można mnożyć. Jeden z nich jest szczególnie interesujący. To pamięć. Dzięki temu, że pojawiło się tyle nośników do zapisywania danych, coraz rzadziej wysilamy naszą własną pamięć. Bo po co? Jeżeli coś można zapisać, to po co to pamiętać – tak argumentujemy. A nawet mówi się jeszcze mocniej: po co obciążać pamięć.

I taki argument wydaje się przekonujący. Więc wyrastają całe pokolenia tych, którzy nie troszczą się o pamięć, nie rozwijają jej ani nie pielęgnują. Mają pamięć lekką, czyli po prostu pustą.

Kiedy to niebezpieczeństwo zaniku pamięci się zaczęło? Wraz z powstaniem pisma, a ściślej wraz z wynalezieniem druku. Ten cudowny wynalazek, dzięki któremu pojedyncze niekiedy biblioteki świata dysponują milionami tomów ksiąg zawierających miliardy, a właściwie biliony słów, i otwierających przed człowiekiem ocean wiedzy, która niezapisana czy nieutrwalona drukiem, znikłaby we wszechświecie – właśnie niósł ze sobą wielką groźbę zaniku osobistej pamięci.

Dla rozwoju języka, myślenia, wyobraźni dzieci niezwykle ważny jest ich udział w zajęciach teatralnych, plastycznych, w zespołach. Tu: przedstawienie teatrzyku z Mohylewa (Fot. Irena Waluś Magazyn Polski)Dla rozwoju języka, myślenia, wyobraźni dzieci niezwykle ważny jest ich udział w zajęciach teatralnych, plastycznych, w zespołach. Tu: przedstawienie teatrzyku z Mohylewa (Fot. Irena Waluś Magazyn Polski)Rozpaczał nad tym już Platon przed bez mała dwoma i pół tysiącem lat, gdy przywołując mit o wynalezieniu alfabetu przez egipskiego boga imieniem Teut, przytoczył słowa króla Tamuza: „O najprzemyślniejszy Teucie, jeden umie rodzić pomysły, inny osądzić, w jakiej mierze one przynoszą szkodę tym, którzy się nimi posługują, w jakiej zaś mierze korzyść. A teraz ty, który jesteś ojcem abecadła, z przychylności obiecujesz coś przeciwnego, niż ono może przynieść. Ono bowiem sprowadzi na umysły tych, którzy się go nauczą, zapomnienie...” (Fajdros 274E-275A).

Przepowiednia ta nie spełniła się jednak zbyt szybko. Wiemy, jak w procesie edukacji opartej na wzorach klasycznych dbano o pamięć. Wypracowano specjalną umiejętność zwaną mnemotechniką, która pomagała swobodnie dysponować własną pamięcią w najprzeróżniejszych okolicznościach, czy to gdy chodziło o recytację sławnych utworów, czy o głoszenie mów z pamięci. Nie brakowało takich, którzy znali na pamięć całą Iliadę i Odyseję, a w Polsce również Pana Tadeusza. Faktem jest jednak, że osłabienie pozycji pamięci w kulturze zachodniej dokonało się za sprawą wynalezienia druku, który otworzył pierwszy etap do umasowienia słowa i doprowadził w efekcie do tzw. rewolucji Gutenberga. Ale druk jeszcze nie zabił pamięci, dopiero całkiem niedawny rozwój technik komputerowych umożliwił wyrzucenie ludzkiej pamięci na śmietnik. Liczy się tylko to, co jest zapisane, wydrukowane, wyświetlone, ale nie to, co człowiek pamięta, co pamięta ludzka zbiorowość.

Dziś nie tylko słabnie pamięć osobista, bo, co gorsza, również pamięć zbiorowa. To drugie jest wyjątkowo groźne, ponieważ poczucie wspólnoty, zwłaszcza takiej jak naród, bazuje na wspólnej pamięci. Bez wspólnej pamięci nie ma wspólnoty. Tymczasem odnieść można wrażenie, że jak pamięć indywidualna traktowana jest w szkole po macoszemu (uczniowie nie uczą się arcydzieł na pamięć), tak pamięć wspólnotowa jest celowo oczyszczana lub zaniedbywana: nasza ponadtysiącletnia przeszłość jest owiana mrokiem, giną nasze zwyczaje, tańce, pieśni. Poza wymęczonym na balu maturalnym polonezem, młodzież polska nie zna tańców polskich, jak choćby liczącego ponad 150 figur mazura.

Jesteśmy społeczeństwem jednozwrotkowców, bo znamy, jeżeli w ogóle znamy, jedną zwrotkę narodowego hymnu, pieśni historycznych (jak Bogurodzica czy Rota) lub zwykłych piosenek, a potem to już la, la, la. Nawet tak wydawałoby się praktyczny wynalazek jak rzutnik multimedialny czy tablica elektroniczna, na której podczas Mszy św. lub innych nabożeństw wyświetla się tekst pieśni religijnej, zwalnia z wysiłku jej opanowania pamięciowego, a kieruje uwagę na odczytywanie tekstu. Wówczas nie ma mowy o tym, by śpiewać z pamięci i co za tym idzie – z głębi duszy. Jak widać, ten wirus zapomnienia dotarł wszędzie.

Gdy technika się rozwija, a człowiek się cofa, to znak, że cywilizacja znalazła się w ślepym zaułku. Należy do niej nabrać dystansu, bo nie jest wyrocznią, a następnie zrobić pierwszy samodzielny krok – tym krokiem jest przywrócenie pamięci.

prof. dr hab. Piotr Jaroszyński

Magazyn Polski nr 9, wrzesień 2020

Bilans stanu wojennego Stan wojenny miał miejsce ćwierć wieku temu. W międzyczasie Polska zrzuciła jarzmo komunizmu, i, jak to często słyszymy, odzyskała wolność; więc...

Prof. Jaroszyński: Moralność chrześcijańska nakazuje udzielenie pomocy osobom, które znajdują się w trudnej sytuacji życiowej. Jednak ta pomoc powinna być uzależniona...

Chluba Kościoła i Narodu Większość z nas ma dość mgliste pojęcie o realiach pracy misjonarzy. Zazwyczaj gdy słyszymy o misjach, to przychodzą nam na myśl zdjęcia, na których...

Propagandowy obraz lewicy z czasów PRL to robotnik stylizowany na greckiego herosa. Patrzy z dumą przed siebie, we wspaniałą przyszłość, a w ręku...

Kariera naukowa ręcznie sterowana "Załatwić negatywnie" - to lakoniczne stwierdzenie zamykało ciągnący się nieraz całymi latami proces blokowania przez reżim komunistyczny...

Wokół przewrotu majowego Spory o interpretację przewrotu majowego (1926) ciągną się już od lat. Wydarzenie to najczęściej ukazywane jest jako wynik despotycznych aspiracji...

Mickiewicz arcypolski Najgłębszą tajemnicą twórczości Adama Mickiewicza jest to, że słowem przenikał do wszystkich zakamarków polskiej duszy: do zmysłów, wyobraźni,...

Wiele osób oglądających telewizję skarży się, że przerwy między jednym a drugim programem pękają w szwach od reklam. Szczególne natężenie ma miejsce...

Powrót do Bohatyrowicz (3) Niemen. Rzeka, która wraca we wspomnieniach, śni się po nocach, ożywa w pieśni, złoci się w wierszu. Jest szeroka, ale nie za szeroka, przetacza swe...

Rozpoczynamy okres Wielkiego Postu. W dawnej Polsce postu zazwyczaj przestrzegano bardzo ściśle. Czytamy, że na ziemiach polskich w pierwszych...

Ostatnie wydarzenia w Polsce, wstrząsając podstawami naszej cywilizacji, zmuszają do formułowania zasadniczych pytań. Jednym z nich jest pytanie o...

Nowa Lewica – istota marksizmu Nie sposób omawiać marksizmu i jego różnych odłamów, łącznie z jego ostatnim wcieleniem, jakim jest Nowa Lewica, bez uchwycenia istoty marksizmu....

Działalność przestępczo-kryminalna kojarzy się nam najczęściej z aktywnością tzw. marginesu społecznego, do którego należą różne rzezimieszki,...

Język polityki w okresie przedwyborczym zdominowany jest przez wyrażenia, które zamazują istotny sens samej polityki. Najczęściej bowiem jest to...

Wpaja się nam od kilku lat, że ustrój państwa może być albo demokratyczny albo totalitarny, pierwszy jest dobry i nowoczesny, drugi jest zły i...

Dziś, gdy mówimy o kulturze, to mamy najczęściej na myśli albo sztukę (pod wpływem romantyzmu), albo wykwintne maniery (człowiek kulturalny), albo...

Klęska ugrupowań powołujących się na tzw. wartości chrześcijańskie zmusza do refleksji nad pozycją polityka chrześcijańskiego wśród polityków...

Gender a emigracja W Polsce trwa walka o to, żeby ideologia gender nie weszła do szkół i przedszkoli. Walka jest zacięta, ponieważ społeczeństwo, a szczególnie rodzice...

Z prof. Piotrem Jaroszyńskim, kierownikiem Katedry Filozofii Kultury Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II, rozmawia Mariusz...

Z prof. dr. hab. Piotrem Jaroszyńskim, wykładowcą Sekcji Filozofii Teoretycznej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, o problemach z...

Jest rzeczą ciekawą, że socjaliści - walcząc ze starym porządkiem reprezentowanym przez Kościół, króla i szlachtę - utworzyli nowy porządek, który...

Przebudzenie wiosny Fenomen budzącej się wiosny za każdym razem, od nowa, budzi zdziwienie, zaciekawienie i zachwyt. Zdziwienie, bo do martwej – wydawałoby się – ziemi...

Albert Speer to jeden z głównych twórców potęgi III Rzeszy. Najpierw był nadwornym architektem, który w lot chwytał rozmach pomysłów fuhrera,...

Profanacja obrazu Matki Bożej, jaka ma miejsce w Brukseli, spotyka się z licznymi protestami zarówno w Polsce jak i za granicą. Świadczy to o...

W Polsce jako wyborcy mamy pewien żal do Polonii, że zbyt słabo włącza się w wybory, że frekwencja wyborcza jest wyjątkowo niska, spada poniżej...

Patrząc na to co dzieje się w świecie, zwłaszcza co działo się w XX wieku, odnosimy wrażenie, że musi nastąpić koniec świata. Zło wszędzie ukazuje...

Gender: w pułapce słowa Większość z nas nie rozumie słowa „gender”. I nic w tym dziwnego. Nie jest ono bowiem słowem polskim. A choć dziś odmieniane jest przez wszystkie...

Technika zaszła dziś tak daleko, że wiele produktów takich jak kleje czy wykładziny nie wydzielają już nieprzyjemnego zapachu. Ale ten przykry...

Marsz do zwycięstwa Sobotnia manifestacja w obronie Telewizji Trwam to początek odradzania się naszego Narodu, a równocześnie swoisty test, który tym, którzy jeszcze...

Gdy myślimy o roku, który nas czeka, mamy wiele obaw. Zbyt wiele osób dotkniętych jest bezrobociem, inni pracując niewiele zarabiają, jeszcze inni...