Felietony-wywiady

WITAM PAŃSTWA NA MOJEJ STRONIE AUTORSKIEJ

PIOTR JAROSZYŃSKI

"Sic vive cum hominibus, tamquam deus videat; sic loquere cum deo, tamquam homines audiat" Seneka

W Polsce jako wyborcy mamy pewien żal do Polonii, że zbyt słabo włącza się w wybory, że frekwencja wyborcza jest wyjątkowo niska, spada poniżej jednego procenta. Dla przykładu: w ostatnich wyborach prezydenckich (2010) wzięło udział w Stanach Zjednoczonych nieco powyżej 37 tysięcy Polaków. To kropla w morzu, jeśli zważyć, że w samym Chicago mieszka około miliona Polaków. Z drugiej jednak strony władze Polski skutecznie utrudniają udział w wyborach przez nakaz wcześniejszej rejestracji i posiadanie, poza państwami strefy Schengen, ważnego paszportu. To może wyglądać na drobiazg, ale dla wielu naszych rodaków, których kalendarz zawodowy i rodzinny jest dość napięty, dopilnowanie takich formalności może być udręką. Zwłaszcza jeśli dojdzie do tego mętność przepisów, odległości komunikacyjne, a także nieuprzejmość pracowników placówek dyplomatycznych. Efekt jest taki, że wiele osób z tych, które mają prawo głosować i chciałyby to zrobić, nie głosuje. Ale są i tacy, którzy mogą głosować, ale nie chcą przez opieszałość albo uleganie propagandzie rozsiewanej przez nieokreślone bliżej centra, które wmawiają Polonii, że kto nie mieszka w Polsce, ten nie powinien głosować. Poza tym do wyborów trzeba ludzi rozkołysać. Rolę "niańki", która buja kołyską wypełnioną potencjalnym elektoratem, pełnią dzisiaj media. Jeżeli one nie aktywizują systematycznie wyborcy polonijnego, to i efekty będą marne. Tymczasem zbyt wielu mediom zależy na tym, żeby Polonia nie głosowała.


Zostali Polakami

W sumie wiele czynników składa się na to, że frekwencja wyborcza wśród Polonii jest wyjątkowo niska. Ale mimo wszystko należy zadać pytania: czy tak musi być, czy nie mamy tu do czynienia z dość przykrym zjawiskiem niechcianej Polonii. Bo przecież jeżeli Polonia to są nasi rodacy (bo są), jeżeli jest w nich miłość do Polski, a jest, bo mówią po polsku, wysyłają swoje dzieci do polskich szkół sobotnich, jakoś interesują się polskimi sprawami, chodzą na polskie Msze św. do kościoła, planują nawet powrót do Polski, a ich potomstwo coraz częściej myśli o studiach w Polsce - to nie można tak tych kilkunastu, a może kilkudziesięciu milionów ludzi zostawić samych sobie, bez wpływu na to, co dzieje się w ich Ojczyźnie, bez poczucia obowiązków i odpowiedzialności za Macierz. Ale to wszystko trzeba wykształcić i o tym przypominać, bo naturalny może być sentyment i łzy, tęsknota za bliskimi, ale odpowiedzialność za państwo, za Ojczyznę, za Naród jest już wynikiem edukacji i kultury, to nie pojawia się samoczynnie. Dlatego powstaje pytanie, w jakim stopniu media w Polsce, zwłaszcza media publiczne, formują Polonię do bycia Polakami; w jakim stopniu programy szkolne uwzględniają tak wielką rzeszę naszych rodaków, która mieszka poza Ojczyzną i to wcale nie dlatego, że znalazła się tam w poszukiwaniu przygód, lecz dlatego, że stała się ofiarą wymuszonej emigracji czy to przez system polityczny, czy przez warunki ekonomiczne. Kto tak naprawdę kształtuje polską świadomość Polonii?

Przecież jeszcze niedawno naszym emigrantom nie wolno było przyjeżdżać do Polski; dla innych wiązało się to z ryzykiem zatrzymania, a nawet uwięzienia; jeszcze inni musieli płacić za każdy dzień swojego pobytu. PRL była obozem rządzonym nie dla Polaków, lecz dla sowieckiego nadpaństwa. PRL posiada ogromny dług winy za antypolonijną politykę, dług, którego nikt nie spłacił, i co więcej - ten dług jest dalej zaciągany. Polonusi skarżą się, że w polskich placówkach dyplomatycznych traktuje się ich z góry, wprost niegrzecznie, tak jakby chciano im dać do zrozumienia, żeby trzymali się z dala. Czy urzędnicy mają takie instrukcje z Warszawy, czy też krąg dyplomacji jest jakimś światem samym sobie, otwartym dla niektórych, a zamkniętym dla innych, czy może jest on rodzinnym reliktem przeszłości? Zbyt wiele głosów naszych rodaków mieszkających poza Polską świadczy o tym, że są to działania świadome, zaplanowane, a nie wynik złego humoru urzędnika.

Smutek emigracji

Polacy w Polsce żyją na jednej ziemi, emigranci żyją, z wyjątkiem Chicago, w rozsypce. Nie tworzą samowystarczalnej wspólnoty, która znajdowałaby się na jednym terenie, w jednym mieście, we wspólnej dzielnicy. W ogóle emigrację, zwłaszcza w Ameryce, cechuje duża migracja wewnętrzna. Mieszka się tam, gdzie jest dobra praca, zmienia się mieszkanie, miasto, stan, gdy znajdzie się lepszą pracę albo lepsze warunki szkolne dla dzieci. Ci ludzie potrzebują jednak jakiegoś stałego odniesienia w głębszym znaczeniu, które nie jest podatne na wpływ doraźnych okoliczności. Takim miejscem może być tylko Ojczyzna ich przodków. Chcieliby ją widzieć jako miejsce, które na nich zawsze czeka. Czy takim miejscem jest dzisiejsza Polska? Czy uczymy się kultury emigracji, sposobu na wzajemne odnajdywanie się mimo dzielących nas przestrzeni? Wiadomo, że każde miejsce zabarwia mentalność mieszkańców, niezależnie od ich przynależności narodowej, ale nie określa jeszcze ich duszy, która w Polakach na zawsze pozostanie polska.

Chicago jest jakimś fenomenem polskości, zarówno dlatego, że mieszka tu tak wielu Polaków, jak i dlatego, że niektóre środowiska, emigrując całymi rodzinami, a nawet wioskami, mogą zachować polskość w ramach własnej społeczności. Samotny emigrant ma bardzo ciężko, we wspólnocie jest lżej, a nawet można mocniej uczestniczyć w życiu polskim choćby dlatego, że ludzie są bardziej aktywni, gdyż tęsknota pobudza ich do większego angażowania się w pielęgnowanie tradycji i kreowanie podobizny świata, który został tam, w Tatrach, albo nad mazurskimi jeziorami. Każdy, kto kocha polskość, lubi przebywać wśród ludzi, którym na polskości zależy. Może to być gest, słowo, uśmiech, nawet smutek, za którym kryją się ciągle niespełnione marzenia. A w emigrantach widać to jak na dłoni. Polska - Ojczyzna wszystkich polskich emigrantów, musi być na nich serdecznie otwarta po to, by te milionowe rzesze mogły odzyskać głębszy sens swojego istnienia, bo przecież ojczyzna jest świętością, a nowych ojczyzn już nie będzie. Gdy jednak ktoś nie czuje Polski, gdy jego serce jest zdrewniałe i zastygłe, to cały ten przepływ życia polskiego, tę całą polską duszę traktuje jak świat sobie obcy, który go odpycha i którego nie trawi. A może urzędy państwowe mają takie właśnie kryterium doboru pracowników, każdy, byle obca mu była polskość. Kto to wie? Emigranci polscy mocno to odczuwają na własnej skórze, gdy przychodzi im zderzyć się z konsulatem lub ambasadą, a starsi wspominają, że podobnie było dawniej, za komuny. Tak jakby ktoś inny, obcy, uzurpował sobie prawo do naszego państwa i naszego Narodu, żerując na ludzkiej słabości lub bezsilności. Bo co zwykły petent może zrobić urzędnikowi? Nic.

Warto być razem

Dlaczego politycy, zwłaszcza prawicowi, mają tak słaby kontakt z Polonią? Odpowiedź może być prozaiczna, ale może być też głębsza. Pierwsza byłaby taka: Polonia jest rozsypana po całym świecie, polityk ma tyle zajęć na miejscu, że nie może sobie pozwolić na czasochłonne przecież podróże. Zresztą, żeby jeździć, trzeba mieć kontakty, wiedzieć, kto jest kim, bo nie da się przyjechać tak po prostu do Polonii, jakby ktoś przyjechał na wioskę albo do miasta. Część Polonii jest wprawdzie zorganizowana w różne stowarzyszenia czy kluby, które w wielu miejscach, niestety, podupadają, ale większość zajmuje się własnym, codziennym i nielekkim życiem. Jednak są, zjawiają się na spotkaniach, dyskutują, zapraszają. Jest więc w nich jakaś potrzeba angażowania się w polskie sprawy narodowe i państwowe. A to już wiele. Bardzo wiele, to skarb, którego nie wolno marnować. Tylko że budowanie takiego organizmu polsko-polonijnego wymaga czasu i pracy organicznej, dobrej woli i roztropności. Bo PRL opracowała całą strategię rozbijania Polonii, nie mówiąc już o blokadzie kontaktów, nawet na poziomie rodziny, co wyraźnie świadczy o tym, że tamtej władzy nienawistny był polski Naród. Po takich zniszczeniach i chwiejności lub obojętności obecnych władz trudno tak delikatną i skomplikowaną tkankę społeczną zregenerować. A przecież ludzie do siebie lgną. Gdy więc stare stowarzyszenia lub kluby straciły impet, warto pewne rzeczy zaczynać od początku poprzez zawiązywanie małych grup. Samemu nic się nie zrobi, w zbyt dużej grupie dochodzi najczęściej do konfliktów, a małe grono może być bardzo skuteczne. Coś robić trzeba, bo działanie społeczno-patriotyczne jest naturalną potrzebą dojrzałego Polaka. Polak nie może nie być patriotą. A polski emigrant jest Polakiem. Pamiętajmy, że tkwi w nas zamrożony potencjał, potencjał zamrażany przez zaborców, okupantów, komunistów i liberałów. Ten potencjał może wybuchnąć wtedy, gdy znajdzie sprzyjające warunki społeczne. Dlatego tak bardzo potrzebujemy siebie nawzajem, bo wtedy między nami znowu rodzi się Polska.

Jako Polacy mieszkający we własnej Ojczyźnie nie możemy nie chcieć Polonii. Wielopokoleniowe związki krwi i tysiącletnia kultura są tym dziedzictwem, które stanowi główny trzon naszej wspólnej tożsamości. Od tego nie uciekniemy. Zamiast uciekać, trzeba się do siebie na nowo zbliżać. A przede wszystkim trzeba być na siebie otwartym, bo Polska ciągle nas potrzebuje. I zawsze będzie potrzebować.

Piotr Jaroszyński

Nasz Dziennik, 1-2 października 2011

Komentarze  

Tadeusz
0 # Tadeusz 2011-10-03 23:52
Panie Profesorze, to nie był komentarz tylko wysłany link dla podniesienia miażdżonego od 1945 (66 lat) społecznego morale. Po obejrzeniu nagrania, uznałem, że jest ono warte podzielenia się ze wszystkimi, podobnie myślącymi Rodakami (bez względu na miejsce ich zamieszkania), do których i Pana Profesora jak najbardziej zaliczam. Ponieważ byłem już spóźniony do swoich zawodowych obowiązków, zdałem się na Pana Profesora dyskrecję i ocenę w zamieszczeniu tego linku tam, gdzie uzna Pan za najbardziej SKUTECZNE i celowe.
Zamiast tego dostałem lekcję.
Ponawiam próbę (mam przerwę w pracy)i proszę o udostępnienie tego linku Rodakom. Jeszcze przed wyborami. Z góry dziękuję i obiecuję poprawę w komentowaniu na temat. W międzyczasie dotarł do mnie jeszcze jeden, wg. mnie b. na czasie link. Oba poniżej.
Pozdrawiam, Tadeusz.

www.youtube.com/watch?v=ZjVuL6JYKgE&feature=player_embedded#

vimeo.com/20329745




Jeżeli
Piotr Jaroszyński
0 # Piotr Jaroszyński 2011-10-03 16:38
Widzę, że Tadeusz przysyla linki na temat i nie na temat. Tez można, ale czyż nie lepiej trzymać się tematu. Mowa jest o Polonii, a nie o kibicach. O kibicach mówiem w wykladzie Pod Namiotem Solidarni 2010. Tam można zamieszczać komentarze.
Piotr Jaroszyński
0 # Piotr Jaroszyński 2011-10-03 08:05
Gdy chodzi o sugestię pana Kazimierza, to nie ma co pisać książek, lecz trzeba zrozumieć system wyborczy: obecnie gosy Polonii, nawet jeśli będzie ich miliard, dają tylko 20 poslów i jednego senatora, ponieważ Polonia może glosować tylko na Warszawę. Trzeba więc zmienić system wyborczy, żeby Polonia mogla glosowac w calej Polsce.
Tadeusz
0 # Tadeusz 2011-10-02 20:27
Do Zbyszka: Nic dodać nic ująć z pańskiego komentarza. Jest to strzał w 10-kę. Ojczyzna potrzebuje teraz najbardziej wyważonego i mądrego patriotyzmu. Żadnego hura, huzia na Józia (np. dinozaura lewicy Olina Oleksego). Jeżeli ktoś z uprawnionych do głosowania uzna tę powinnośc za zbędną, to będzie to przejaw nieodwracalnego okaleczenia przez zmasowane, propagandowe miażdżenie świadomości. Takie przypadki okreslić można najprościej patriotyczno-moralną niepełnosprawnością. O takich to właśnie marzyło się, w latach 30-tych, Stalinowi , zlecającemu sowieckim genetykom wdrożenie badań nad krzyżowaniem dla celów przydatności wojskowej, genów ludzkich i małpich.
A to że nasza Ojczyzna jest namierzona niech świadczy ten dokument:
www.youtube.com/watch?v=nu6t9YmHvT4
Zbyszek
0 # Zbyszek 2011-10-02 06:09
Ten zal do Polonii jest troche krzywdzacy
Konsulaty i ambasady robia wszystko by POLONUSOW zniechecic do wyborow (oplaty, rejestracje, NIP-y, sripy i co tam nie jeszcze. Chyba, ze sa to szmoncesy. Ci ostatni (MINIMUM 35000)zawsze glosuja i to zgodnie. NIGDY NA KATOLICKICH KANDYDATOW. MSZ jest po to aby nas, z rozmyslem wasnic, dzielic i rozwalac. Wszystkie organizacje polonijne sa namierzone a wiekszosc spenetrowana i rozbrojona. Dla KONSULOW licza sie tylko ci Rodacy, na ktorych nieruchomosci moga, po ich smierci, polozyc lape, co jest glownym zrodlem ich utrzymania. Schnepfy, Gugaly i inne niepolskie pomioty sa tego najlepszym przykladem. Mimo powyzszego, rowniez zachecam do pojscia na wybory. Jezeli nie te, to nastepnych moze nie byc. A wtedy, ostatni, ustepujacy szmoncesom miejsca RODAK niech nie zapomni, wyjezdzajac, zgasic po sobie swiatla. Prof. Kiezun (byly AK-owiec) napisl juz o tym dwa lata temu. Nawet Korwin Mikke glosuje.
Kazimierz Gajda
0 # Kazimierz Gajda 2011-10-01 17:36
Szanowny Panie Profesorze, prosze napisac ksiazke o tym jak Polonia moze wygrac wybory i uratowac Polske. Jezeli w samej Ameryce zyje kilka milionow potencjalnych wyborcow to przeciez oni razem z wyborcami w Polsce moga dac PiS-owi wygrana z przewaga modaca nawet zmienic nmasza fatalna dzisiejsza konstytucje. Jezeli taka ksiazka bylaby wydana w wielkich osrodkach polonijnych, a nie bylaby droga to moze to poruszyloby tego spiacego olbrzyma.
Z wyrazami szacunku. Kazimierz Gajda
B.Zujewicz
0 # B.Zujewicz 2011-10-03 04:17
Cytuję Kazimierz Gajda:
Szanowny Panie Profesorze, prosze napisac ksiazke o tym jak Polonia moze wygrac wybory i uratowac Polske. Jezeli w samej Ameryce zyje kilka milionow potencjalnych wyborcow to przeciez oni razem z wyborcami w Polsce moga dac PiS-owi wygrana z przewaga modaca nawet zmienic nmasza fatalna dzisiejsza konstytucje. Jezeli taka ksiazka bylaby wydana w wielkich osrodkach polonijnych, a nie bylaby droga to moze to poruszyloby tego spiacego olbrzyma.
Z wyrazami szacunku. Kazimierz Gajda



niestety nie jest tak różowo. Pan profesor pisał o tym niedawno - polonia może głosować tylko na kandydatów startujących w Warszawie:

www.piotrjaroszynski.pl/felietony-wywiady/wybory-dyskryminacja-polonii.html

W publicystyce spotkać można zarzut skierowany pod adresem Polaków, że za fatalny stan gospodarki odpowiedzialny jest katolicyzm, który bardziej...

Człowiek posiada różne umiejętności — jeden jest fizykiem, inny chemikiem, jeszcze inny szewcem. W ramach tych umiejętności są różne specjalizacje,...

Odróżniajmy groby od pomników

Rosjanie stają w obronie pomników ku czci Armii Czerwonej, rozbieranych bądź niszczonych na terenie Polski. Zauważmy, że pomniki te są symbolem...

Unia zbyt mocno ingeruje w suwerenność państw

Z prof. Piotrem Jaroszyńskim rozmawia Małgorzata Pabis. Jak Pan ocenia głos Brytyjczyków i ich mocne „nie” dla UE? – Brytyjczycy ze względu na...

Tradycje polskiego patriotyzmu, tolerancji i humanizmu

Polska jest państwem, które leży w Europie Środkowej, w samym jej sercu. Jednak z racji politycznych, a nie geograficznych jawi się po dziś dzień w...

Gender: zablokować Konwencję

Zagrożenia, jakie ze sobą niesie legalizacja ideologii gender w postaci Konwencji o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy...

Opowiadano kiedyś historię św. Moniki, chrześcijanki z IV w. mieszkającej w Afryce Północnej. Bolała ona bardzo nad tym, że syn jej błądził, że nie...

Angielskie słowo „gender” w początkach XX w. oznaczało tylko rodzaj gramatyczny. A więc gender to po polsku rodzaj. I tak w zasadzie powinno się...

Paryż jesienią, gdy opadną liście z drzew, ma urok, który tworzy czytelna linia architektury. Dzielnice starego miasta są na tyle rozległe, że...

Z prof. Piotrem Jaroszyńskim, kierownikiem Katedry Filozofii Kultury Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II, rozmawia Mariusz...

Katolicyzm jest przede wszystkim religią a nie cywilizacją. Gdyby był cywilizacją, niemożliwe byłoby szerzenie „Dobrej Nowiny” wśród różnych...

My z niego wszyscy...

Adam Mickiewicz opuścił Paryż 11 września 1855 roku. Oficjalnie miał zająć się badaniem położenia Bułgarów pod panowaniem tureckim; na takiej...

Wiosna to czas intensywnego przygotowywania ziemi, aby wydała plon. Na polach, w przydomowych ogródkach czy na działkach możemy zobaczyć pochylone,...

Nie ma człowieka, który znałby się na wszystkim. Tylko dzieci w przedszkolu myślą, że pani wychowawczyni wszystko wie. Później jednak, z biegiem...

Sumienie jest w życiu człowieka bezcennym kompasem, który pozwala odróżniać realne dobro od zła. Ale należy pamiętać, że sumienie jest pewnym...

W pocie czoła

Człowiek nie może żyć bez pracy. Nie chodzi tu jednak o pracę jako źródło dochodu, ale o pracę jako aktywność, którą podejmujemy w sposób...

Norwid miał niespełna trzydzieści lat, gdy w liście do swego przyjaciela, Józefa Bohdana Zaleskiego, pisał: „Ba... gdyby to nie z krzyżem Zbawiciela...

Wywiady rzeki ze znanymi ludźmi (najczęściej są to aktorzy, dziennikarze, politycy) przyciągają zazwyczaj wielu czytelników, nie zawsze kierując się...

Marzec w Polsce to miesiąc, w którym zima z wolna ustępuje miejsca wiośnie. Kto jest czuły na przyrodę, ten lubi obserwować tę cudowną walkę pór...

W czasach napięć i przesileń społecznych, gdy ze wszystkich stron jesteśmy otaczani przez różnego rodzaju specjalistów od dezinformacji i...

Maria Rodziewiczówna: Pani z Kresów

Gdy w wieku zaledwie 22 lat Maria Rodziewczówna, urodzona w rok po upadku powstania styczniowego, napisała powieść «Straszny dziadunio», by wkrótce...

Technika zaszła dziś tak daleko, że wiele produktów takich jak kleje czy wykładziny nie wydzielają już nieprzyjemnego zapachu. Ale ten przykry...

Różne happeningi, których autorem jest poseł Platformy Obywatelskiej i szef jednej z komisji sejmowych, dr Janusz Palikot, oraz wywiady, jakich...

Można rzec, że pragnienie wejścia w krąg oddziaływania kultury śródziemnomorskiej i czerpania pełnymi garściami ze skarbca cywilizacji łacińskiej...

W krainie łososi, jesiotrów i fok

Rzeka Fraser bierze początek w Górach Skalistych i tocząc swe wody przez obszar zachodniokanadyjskiej prowincji Kolumbia Brytyjska, uchodzi do...

Razem na manifestacji

Manifestacje, marsze, spotkania w obronie Telewizji Trwam wpisują się od ponad roku w pejzaż życia obywatelskiego w Polsce. Są one odpowiedzią na...

Praca fizyczna czy to w polu, czy w fabryce jest uciążliwa i niezbyt poważana. Mówi się więc pogardliwie „chłop" lub „robol". Z drugiej strony, ileż...

Okres, który poprzedza wybory, nazywany jest czasem walki przedwyborczej. Walka ta prowadzona jest przede wszystkim w mediach. Warto zastanowić się,...

Normalnie przytomny człowiek, podejmując różne decyzje, ma na oku jakiś cel; dla jego osiągnięcia dobiera też odpowiednie środki. Taki jest przecież...

PO w poszukiwaniu elektoratu

W szyscy, którzy startują w wyborach, mają jeden cel: zdobyć jak najwięcej głosów. Ale nie wszyscy w taki sam sposób do tego dążą. Środki bowiem...