FELIETONY-WYWIADY

WITAM PAŃSTWA NA MOJEJ STRONIE AUTORSKIEJ

      PIOTR JAROSZYŃSKI  

"Sic vive cum hominibus, tamquam deus videat; sic loquere cum deo, tamquam homines audiat" Seneka


Czesław JAROSZYŃSKI (1931-2020)Czesław JAROSZYŃSKI (1931-2020)Czesław JAROSZYŃSKI - Urodził się 29 lipca 1931 r. w Balewiczach na Ziemi Nowogródzkiej, gdzie spędził dzieciństwo. W 1940 r. wraz z rodziną deportowany w głąb ZSRR, na wygnaniu spędził sześć lat. Po zesłaniu rodzina osiedliła się na Ziemiach Odzyskanych w Siedlęcinie. W Jeleniej Górze ukończył gimnazjum, a następnie we Wrocławiu rozpoczął studia filozoficzne i teologiczne. W latach 1954-1958 studiował na PWST w Łodzi. Po uzyskaniu dyplomu zaczęła się współpraca aktora z teatrami warszawskimi, która trwała z krótkimi przerwami do 1990 r. Artysta ma w swoim dorobku ok. 30 występów w filmach (w tym rolę Bardosa w „Janosiku”). Od połowy lat 80. prowadził wykłady z retoryki na Uniwersytecie Warszawskim, był także współautorem wraz z synem Piotrem, profesorem KUL, podręcznika „Podstawy retoryki klasycznej”. W 1993 r. ukazał się tom wierszy pana Czesława. Jest autorem wspomnień „Zesłanie, opowieść o tamtym czasie”. Pisał także recenzje teatralne. Zmarł 27 stycznia 2020 r. w Warszawie.


Zamiast wywiadu

 

Na pochyłości zmęczonego wieku

Cóż mogę powiedzieć

Cóż mogę

O tak zwanym świecie

O sobie

Lub o was moi przyjaciele

Zaiste nic sensownego

Obłamanym kikutem dziecięcej obsadki

Wygrzebuję z popiołów wyobraźni

Nie bez bólu zresztą

Obrazy dawne

I niestety

Jakże pokaleczonymi słowami

Próbuję opowiedzieć

O ich zadziwiającym uroku

To tylko tyle i zaprawdę nic więcej

1995


Odyseja

Wtedy myślałem że wrócę do brzegu

Z którego ruszyłem na podbój Troi

Pełni nadziei aczkolwiek ze łzami

Patrzyli za mną ziomkowie moi

Niemało stoczyłem bitew

Dzień każdy jak pobojowisko

Lecz nie zdobyłem ni sławy ni łupów

Otwarte mam oczy szeroko to wszystko

Nie omijały mnie burze przygody

Nie uniknąłem również cierpienia

I wszystko zaczynam zawsze od nowa

Jak chcą bogowie lub przeznaczenie

Znowu brzeg się przede mną rysuje

Z krzykiem nadlatują ptaki

Lecz serce uderza spokojnie

Bo wiem już

Nie ma powrotu i nie ma Itaki

1983


Elegia

Mojemu ś.p. bratu Staszkowi

Niechaj nad Tobą brzozy się pochylą

I bezszelestnie liście zatrzepocą

Jak w pełni lata na wygonie naszym

Skrzydłem jasnym motyle

Niechaj z tobą zostaną lasy dalekie

I wagony wagony wagony

I nadzieja lat tamtych

I ta wiara dziecięca w dobroć człowieka

I niech muzyka gra nieustanna

Gitary twej anielskim dźwiękiem

I nie płacz więcej

1994


I znowu staję na rozdrożach

Macham rękami i pytam

Zaglądam w twarze które przechodzą przechodzą

I nie mogę odnaleźć

Niektórzy mówią owszem my słyszeli

Ale to dawno dawno temu nie za naszej pamięci

Była ta Wielka Pani

Ta Pańska Ojczyzna

1991


A jeśli Polska

To na jaką miarę

Dom drewniany otoczony płotem bocian

nad strzechą

Czy może domy szklane

O których mówił autor Dziejów Grzechu

A jeśli Polska

Czy tylko pamiątki strzępy sztandarów

Grób Nieznanego Żołnierza

Oddajemy hołdy długi zostają

Naszego ze światem przymierza

A jeśli czerwona

Czy tylko od krwi naszej

A jeśli biała

To tylko pług potu rzeka

I pobłysk pałasza

A jeśli Polska to tylko gościniec

A nad nim ludów kurz

Który nigdy nie zaginie

Bo Polski dawno nie ma już

1982


mojemu Synowi Piotrowi

Nauczyłem się wielu słów

Na nic te słowa

Nie rozkwitają we mnie nie rosną

Nie nasycają się mną

Jakbym był ziemią jałową

Już osiwiałem

Wpatrzony w rwące potoki

Pragnień i lęków

Z ciała i duszy

Pod tym sklepieniem wszechświata

Po którym płyną bezwzględne obłoki

Trzeba by nazwać rozdzielić

Co prawda nieprawda co dobro

Najmniejsze jego ziarenka

Nie czekać do wiosny

I tak rozprzestrzeniać garściami

By runią zieloną wyrosły

Zmęczenie

Jesień

Puste zasieki

Czymże zlęknione trzody napasę

Przeze mnie jak przez otwarte wrota

stodoły

Tylko wiatr wyobraźni hasa

1981


Na przyjazd Papieża

Zamiast liści palmowych

Struktury z metalu

I sam Piłat umywszy ręce wprzódy

Wyjdzie na powitanie

Kohorty w szpaler się ustawią

Kohorty otoczą miasto

A kalekie i ułomne

Nie dotkną twej szaty

1979

Our website is protected by DMC Firewall!